Koszty polskiej misji w Afganistanie

Maciej Miskiewicz, współpraca: Piotr Kucharski

money.pl

 

Wydatki na misję w Afganistanie z roku na rok rosną. W 2010 roku będą rekordowe. Polska wyda w sumie blisko dwa miliardy złotych. Liczba żołnierzy, którzy służą w jednostkach Polskiego Kontyngentu Wojskowego systematycznie rośnie. Niestety rośnie też liczba tych, którzy zginęli na służbie. Po śmierci 17. żołnierza - tuż przed wyborami prezydenckimi - marszałek Sejmu mówi o konieczności określenia terminu wycofania naszych wojsk. Komentują to polityczni przeciwnicy. Afganistan stał się ostatnio jednym z najgorętszych tematów kampanii.

 

Koszty naszego zaangażowania w NATO-wską misję ISAF z roku na rok są coraz większym obciążeniem dla budżetu. Od 2002 roku przez pierwsze pięć lat wydaliśmy na nasz kontyngent w sumie 107 mln zł.

Ale w 2007 r. Polacy wzięli odpowiedzialność za prowincję Ghazni i wydatki na misję lawinowo wzrosły. W latach 2007 i 2008 wydaliśmy blisko 740 mln zł. Ubiegły rok to już 785 mln zł na funkcjonowanie i sprzęt dla kontyngentu.

W tym roku z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej około 320 mln zł ma pójść na wynagrodzenia dla żołnierzy i zakwaterowanie naszych wojsk. Ale to nie wszystkie koszty. Dochodzą do nich wydatki na uzbrojenie i wyposażenie kontyngentu.

Po tym jak w ubiegłym roku rząd przyjął tzw. pakiet afgański - czyli plan zakupu m.in.: silnie opancerzonych samochodów patrolowych, kolejnych transporterów opancerzonych Rosomak, śmigłowców transportowych i szturmowych, czy też bezzałogowych samolotów szpiegowskich - tylko w tym roku na zakup sprzętu dla naszych żołnierzy chcemy wydać blisko 1,6 mld zł.

 

 

Te kwoty byłyby jeszcze większe. Ale Amerykanie pokrywają koszty transportu naszych żołnierzy i sprzętu. Wartość tej pomocy w latach 2008 i 2009 armia USA oszacowała na 102,5 mln dolarów, czyli - po aktualnym kursie - około 341 mln złotych.

 

źródło: Ministerstwo Obrony Narodowej

 

Musimy być lepiej wyposażeni

Zakupy nowego sprzętu, to m.in. pokłosie politycznej burzy, którą w ubiegłym roku wywołały słowa byłego dowódcy Wojsk Lądowych gen. Waldemara Skrzypczaka.

Na uroczystości powitania ciała poległego w Afganistanie kpt. Daniela Ambrozińskiego generał narzekał na biurokratyczne przeszkody, za sprawą których nasi żołnierze nie dysponują sprzętem, który zapewniłby im maksimum bezpieczeństwa.

Poseł Stanisław Wziątek z SLD podkreśla, że polscy żołnierze muszą być dobrze wyposażeni, ale dostrzega też ciemne strony afgańskich zakupów.

- Afganistan to czarna dziura, z której większość sprzętu już nie wróci. Więc jest to sprzęt w pewnym sensie spisany na straty. Cierpi też armia w kraju, na modernizację której przeznacza się mniej pieniędzy - mówi szef sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Ale nowy sprzęt to nie wszystko. By wzmocnić nasz kontyngent MON zdecydował, że w bazie Bagram pod Kabulem na stałe stacjonować będzie polska CASA.

Dzięki temu nasze wojsko nie musi za każdym razem prosić Amerykanów o maszyny transportowe. Wkrótce do Afganistanu ma trafić kolejna maszyna.

Mówi się też o możliwości wysłania naszych F-16. Na pewno na misję trafią bezzałogowe samoloty szpiegowskie Aerostar. Teraz wypożyczamy amerykańskie Predatory.

Mimo tego krytyczne głosy wciąż się pojawiają. - Za udział naszych wojsk płacimy zdecydowanie zbyt wysoką cenę. Jedyny pozytywny efekt tego zaangażowania to fakt, że nasi żołnierze są lepiej przygotowani do realizacji trudnych zadań. Inna sprawa, że doświadczenia często zdobywane są kosztem szkolenia poprzez walkę. A na pewno nie tak powinna działać profesjonalna armia - podkreśla gen. dywizji Roman Polko, były dowódca GROM-u i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego

 

Wojna wkracza do kampanii

Śmierć kpr. Miłosza Górki - 17. polskiego żołnierza, który zginął w czasie afgańskiej misji - sprawiła, że temat polskiego zaangażowania w Afganistanie stał się jednym z najgorętszych w ostatnim tygodniu kampanii prezydenckiej.

Bronisław Komorowski, ujawnił, że rząd opracowuje strategię wyjścia z NATO. Pełniący obowiązki prezydenta, marszałek Sejmu oczywiście się przejęzyczył, ale premier Donald Tusk potwierdził, że rząd chce rozpocząć dyskusję na forum Sojuszu. Jej efektem miałoby być opracowanie sensownej koncepcji wyjścia z Afganistanu.

 

Wypowiedzi prominentnych polityków PO wywołały małe polityczne trzęsienie ziemi na wyborczym finiszu. Opozycja krytykuje brak konsekwencji i wytyka marszałkowi, że jeszcze w kwietniu podpisał decyzję o zwiększeniu liczby żołnierzy służących w Afganistanie.

- Marszałek Komorowski chce grać bezpieczeństwem międzynarodowym w czasie kampanii. To głęboka nieodpowiedzialność. Świadczy to o tym, że talibowie osiągnęli swój cel. Dzięki atakom terrorystycznym doprowadzili do deklaracji o wycofaniu się żołnierzy danego kraju - podkreśla poseł Wziątek.

- Ważni politycy nie powinni, jedynie pod wpływem informacji o zamachu terrorystycznym, składać deklaracji o wyjściu z Afganistanu. To podważa zaufanie do nas na arenie międzynarodowej, a także zwiększa niebezpieczeństwo kraju i naszych żołnierzy na misji - wtóruje Paweł Kowal, eurodeputowany PiS.

Gen. Polko zwraca uwagę na polityczne konsekwencje decyzji ogłaszanej pod wpływem emocji. - Nasza pozycja w NATO jest mocna. Ale pochopne wycofanie się może sprawić, że wiele stracimy w oczach naszych sojuszników. Tak jak wtedy, gdy z Iraku wyszliśmy, a sytuacja się stabilizowała - podkreśla były szef GROM-u.

 

Według byłego zastępcy szefa BBN-u o wyjściu z Afganistanu może być mowa dopiero wtedy, gdy pozytywna będzie odpowiedź na pytanie o realizację celów jakie stawialiśmy sobie, gdy nasi żołnierze wyjeżdżali na niebezpieczną misję. - Inaczej okaże się, że ofiara ich krwi była daremna - podkreśla Polko.

Stanisław Żelichowski z PSL jest przekonany, że nie mamy do czynienia z taką sytuacją. - Sukcesy są mierne. Ale nie można powiedzieć, że są znikome. Pojechaliśmy tam walczyć z terroryzmem i jakoś się to udaje. Kto wie ilu zamachom terrorystycznym zapobiegliśmy w Europie dzięki tej misji? - pyta retorycznie szef klubu Ludowców.

 

Kiedy wobec tego powinniśmy wyjść z Afganistanu? Politycy, z którymi rozmawialiśmy nie chcą podawać konkretnych terminów i podkreślają, że powinna to być wspólna decyzja NATO-wskich sojuszników. Poseł Janusz Zemke z SLD: Moim zdaniem naprawdę kalendarz wyjścia trzeba zarysować. I rok 2012 to powinien być już najdalszy finisz tej misji.

Wszyscy podkreślają za to konieczność zmiany charakteru zaangażowania Zachodu w stabilizację sytuacji w Afganistanie. - Trzeba odbudować infrastrukturę i gospodarkę. Żołnierze tego nie zrobią. Bez tego nie ma możliwości żeby misja zakończyła się sukcesem - podkreśla Paweł Kowal.

 

Artykuł pochodzi ze strony:

www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/afganska;misja;kosztuje;miliardy;wyjscie;nie;takie;proste,244,1,632308.html

 

 
Archiwum
25 listopada 2010 Zwalczanie terroryzmu w ramach operacji wojskowych30 czerwca 2010 Seminarium Oblicza terroryzmuZamach na szkole w Bieslanie 1-3.09.2004rZamachy w Bombaju 26-29.11.2008Współpraca transgraniczna w aspekcie zagrożeń terrorystycznych w związku z organizacją EURO 201210 lat po zamachu na World Trade Center
Vlado Czernoziemski
Centrum Studiów nad Terroryzmem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, tel. 17 866 14 47, fax: +48 17 866 12 22, e-mail: csnt@wsiz.rzeszow.pl